Wielokrotnie druzgotany przez krytykę, często ignorowany lub pobłażliwie lekceważony, jest przecież melodramat gatunkiem nader żywotnym, autentycznie lubianym przez najszerszą widownię - od nastolatków po ich dziadków. Swą druga młodość zawdzięcza głośnej "Love story" Arthura Hillera, która odwieczny temat wielkiej, romantycznej miłości zdołała odświeżyć zdobywając serca współczesnej młodzieży. W podobnym duchu, choć mniej sentymentalnym, utrzymany jest film Batorego - osadzona w środowisku młodych pianistów przygotowujących się do Konkursy Chopinowskiego, szlachetna opowieść o wielkiej miłości, dla której bohater decyduje sie odłożyć marzenia o karierze. "W tym układzie - mówił reżyser - ten wątek miłosny nabiera cech osobliwego, psychologicznego konfliktu. Jego wartość jest niejako przesłaniem uniwersalnym, bo nie ma specjalnego znaczenia, że dotyczy młodych ludzi, choć u nich własnie nabiera ostrzejszych konturów..."