Najpierw było słuchowisko radiowe, potem spektakl telewizyjny - oba stały się głośnymi wydarzeniami kulturalnymi. "...Starałem się dotknąć martyrologii ściszonej, mniej pokazywanej, a przecież równie nieludzkiej - mówił dramaturg. - Chodzi po prostu o pokazanie nędzy - tak fizycznej jak i moralnej - małych miasteczek Generalnej Guberni Hansa Franka, ich systematycznego wyniszczania za pośrednictwem precyzyjnej machiny wyzysku i upokorzenia".
Dla reżysera, jak sam wyznawał, "najistotniejsze były problemy etyczne o walorze uniwersalnym, ponadczasowym"; w zakresie warsztatu artystycznego zaś zafrapowała go oparta na klasycznej formule trzech jedności konstrukcja dramatu. Zachowując tę strukturę film unika jednak teatralności - poszerza niejako tło utworu, ruchem postaci i kamery dopełnia obraz. W zagęszczonej dynamicznymi ujęciami i stłumionej mroczną kolorystyką atmosferze, tragiczny bunt cieśli przeciw oprawcom zyskuje na wyrazistości, urasta do rangi etycznego universum.