"Starałem się prześledzić jakimi drogami przebiega proces przekształcania wsi, jak dochodzi do rozpadu tradycyjnej rodziny chłopskiej, jak wysoką nieraz cenę - w skali indywidualnego życia - płaci się za przyspieszony rozwój rolnictwa, który jest cywilizacyjną koniecznością - wyznawał reżyser. - Próbuję rozwinąć metodę, którą dośc nieśmiało zaproponowałem w pierwszym filmie. Zrezygnowałem z inscenizacji, uwierzyłem w dokumentalną metodę, w możliwość zbudowania filmu z drobnych obserwacji rzeczywistości, zwyczajnej, pospolitej".
Zaproponowana w "Kochajmy się" formuła szeroko pojętego autentyzmu (twórca ujawnia i utrwala rzeczywiste wydarzenia, autentyczne problemy przedstawione przez "grających" samych siebie, prawdziwych ludzi) została w "Rodzinie" doprowadzona dalej. Czy już do swego kresu?...