"Celem tego utworu było przedstawienie pewnych faktów, które z pewnością były związane ze zmianami, zachodzącymi w człowieku - kiedy młodość, beztroska i żarliwa pasja przekształca się w bardziej świadomą i dojmującą fazę dojrzalszego życia". Tak formuował ideę swej książki sam Józef Conrad-Korzeniowski. W prostej na pozór historii pierwszego samodzielnego rejsu młodego oficera marynarki, mimo rozlicznych trudności zwycięsko doprowadzającego "swój" statek "Otago" do portu przeznaczenia, zawarł pisarz głęboką prawdę o człowieku, dał wnikliwą analizę psychologiczną skomplikowanego procesu dojrzewania. Analizę tak pełną i subtelną, że zapewniła "Smudze cienia" poczesne miejsce w literaturze światowej.
Dokonana z całkowitą wiernością oryginałowi ekranizacja jest niejako kolejnym hołdem złożonym Conradowi. Jak wyznał Wajda: "Doznawałem uczucia osobliwej satysfakcji, będącej wynikiem własnej uległości wobec niewzruszonej siły conradowskiej wizji. Ostatecznie więc zrealizowałem film dokładnie (...), niemal słowo po słowie, kropka po kropce, przecinek po przecinku..."