Układy - rzeczywiste lub pozorne związki pozasłużbowe w środowiskach zawodowych, utożsamiane niekiedy (niesłusznie) z klikami - traktujemy czasem jako niemal mityczną siłę sprawczą różnych ruchów kadrowych, czasem zaś wykorzystujemy jako wygodne alibi dla własnej "stagnacji awansowej", spowodowanej nikłością kwalifikacji, czy wygodną oportunistyczną biernością. Były, są i będą istnieć zawsze - to ludzkie. Ale ich siła, skuteczność ich działania, wcale nie są rzeczywiste: decydent jednego układu bywa przecież marionetką w innym, uruchamiając "własny", można wpaść w tryby układów cudzych. Relacje nie są tu stabilne; układy kształtuja ludzi, ludzie tworzą układy - w ciągłej grze pozorów najzwyklejsze słowa i gesty urastają do rangi posunięć strategicznych... Tych właśnie spraw dotyczy film Piotrowskiego, ale reżyser zastrzega się: "Nie chciałem robić filmu o klikach. Interesował mnie tu tylko smak zemsty, ale w znaczeniu psychologicznym (...)