Krytyka zajmując się polską komedią filmową chęnie szuka źródeł jej słabości w niewybrednym poziomie żartów. Atak chybiony - jeśli sobie uprzytomnimy, że Durow, jeden z najsłynniejszych komików świata, rozśmieszał do łez publiczność ubierając świnie w czapki żandarmskie. Rozwścieczeni niskim i niewybrednym poziomem tego żartu byli policmajstrzy. I to też jedynie wybrani: pozbawieni poczucia humoru.
Film Feriduna Erola poświęcony jest perypetiom malarza w środowisku robotniczym. Janusz Kofta współscenarzysta filmu, z zawodu wyuczonego malarz, z zawodu wykonywanego autor subtelnych wierszy i pieśni, okazał się twórcą gagów prostych i rubasznych. Feridun Erol osadził te gagi w rzeczywistości.
Z obrazami wystąpił w filmie gościnnie Jerzy Duda-Gracz, jeden z najdowcipniejszych i najostrzejszych malarzy współczesnych. Czego jeszcze trzeba, by powstał śmieszny film komediowy?