Relacje, jakie zbiera dziennikarz Damięcki od współpracowników i powładnych bohatera - inżyniera Romana, głównego konstruktora stoczni - oraz związanych z nim kobiet, odsłaniają dramat człowieka, który podczas pożaru remontowanego statku zrobił wszystko, co leżało w jego mocy, a jednak, mimo uniewinniającego wyroku sądu, nie może się uwolnić od poczucia odpowiedzialności za tragiczny przebieg wydarzeń. Gdzie zatem przebiega granica między indywidualną odpowiedzialnością moralną, a tzw. odpowiedzialnością zawodową? Czy w ogóle możliwa jest rekonstrukcja "prawdy" o postawie moralnej człowieka?