Aktorzy prowincjonalni

Aktorzy prowincjonalni
Monotonne życie zespołu teatralnego w prowincjonalnym mieście bulwersuje wiadomość o przyjeździe znanego reżysera z Warszawy. Z przygotowanym przez niego przedstawieniem dramatu Wyspiańskiego "Wyzwolenie" zespół ma wystąpić na festiwalu teatrów regionalnych. Główną rolę Konrada otrzymuje najzdolniejszy w zespole - trzydziestoletni Krzysztof. Jest to dla niego życiowa szansa. Niestety, szybko okazuje się, że młody reżyser traktuje pracę w teatrze jako jeden ze szczebli na drodze kariery, że nie ma nic do powiedzenia, a strojąc sztukę w prymitywny "awangardyzm" jednocześnie zaprzepaszcza ideową wymowę dzieła. Krzysztof buntuje się przeciwko temu, ale jest bez szans: jest tylko aktorem i musi grać. Swoje rozterki i rozdrażnienie Krzysztof przenosi na sprawy domowe, narasta również jego poczucie osamotnienia w zespole, z którym pracuje od lat. Żona Krzysztofa, Anka, jest aktorką w teatrze kukiełkowym i praca ta, w której nie umie znaleźć satysfakcji, jest dla niej źródłem ciągłych frustracji. Pogłębia je postawa męża i świadomość wzajemnego oddalania się od siebie. Pomimo rosnącego napięcia w zespole, poważnej awarii na próbie generalnej, w teatrze odbywa się premiera "Wyzwolenia" a później żałosny bankiet. Wszyscy są zadowoleni - zespół, reżyser, redaktor gazety i zaproszeni goście. Krzysztof jednak wie, że nie zagrał roli Konrada tak jak tego pragnął. I tym razem nie udało mu się powiedzieć czegoś istotnego, czegoś od siebie. Anka go w tym utwierdza. Złośliwe informacje reżysera przekreślają jego szansę na otrzymanie interesującej propozycji aktorskiej, rozpada się również małżeństwo. Tak bliscy sobie kiedyś ludzie nie mają już dość siły i chęci, aby się ze sobą porozumieć: Anka odchodzi. Krzysztof próbuje popełnić samobójstwo, zaczyna pić. Zamroczony alkoholem zjawia się w teatrze i oświadcza dyrektorowi, że nie będzie więcej grał Konrada. "Musimy robić coś, co by od nas zależało" - bełkocze słowami Konrada z "Wyzwolenia". Całkowicie załamany przychodzi do Anki na przedstawienie teatru kukiełkowego. Za kulisami dochodzi do pojednania. Ale w pojednaniu tym jest smutek i rezygnacja. "Zobaczysz, wszystko będzie dobrze, przeniesiemy się do innego miasta..." - mówi Anka, sama w to nie wierząc. A Krzysztof odpowiada jej tekstem jednego z najpiękniejszych wierszy Wyspiańskiego: "Chcę, żeby w letni dzień, w upalny letni dzień, przede mną zżęto żytni łan..."
Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności