Ja wraca z pracy do domu na nowym osiedlu. Na klatce schodowej nie unika konfliktu z sąsiadką, chwilę później, wynosząc śmieci, walczy z psem sąsiada. Ucieka przed nim do mieszkania udając, że nie dostrzega wiecznie zepsutych drzwi. Przy obiedzie nieuważnie słucha paplaniny żony. Włącza telewizor, inspirujący go do roztrząsania nie istniejących problemów. Nadchodzi noc, a z nią czas sennych marzeń - Ja widzi siebie w niedwuznacznej sytuacji z jedną z sąsiadek.
Każdy dzień wygląda tak samo, zmieniają się tylko ludzie spotykani na klatce schodowej, preteksty do kłótni z żoną i... sąsiadki uczestniczące w ogriach ze snu. Ja nie zamierza ukrywać swojej agresji wobec otoczenia - nawet jeśli jest sam, wszczyna wyimaginowany spór z wyimaginowanym rozmówcą. Nie czyni też nic, by zmienić swój stosunek do otaczających go ludzi.
Podczas wieczornego spaceru Ja zostaje wylegitymowany przez milicyjny patrol. Okazuje się, że nazywa się Miauczyński. Czyżby w śmiesznym nazwisku tkwiła przyczyna niechęci do otoczenia?
Rozmowy w bloku toczą się najczęściej wokół tajemniczego "wampira", napastującego mieszkające w pobliżu kobiety. Pewnego dnia sąsiadka na widok Ja przeraźliwie krzyczy - zobaczyła wampira...