Kraj świata

Akcja filmu rozgrywa się w ciągu jednej doby, w przeddzień przełomowych wyborów 1989r. Niebawem upadnie stary ustrój. - Ten system miał swoje zalety - mówi któryś z bohaterów "Kraju świata", wpleciony w olbrzymi, nie kończący się "łańcuch czystych serc", sterowany przez szarlatana-entuzjastę. Zresztą słowo "bohater" jest tu nie na miejscu. Spośród wielu postaci, które pojawiają się w filmie, programowo nikt nie wybija się na pierwszy plan. O nikim nie dowiadujemy się więcej, niż sam manifestuje, stojąc w kolejce. A jest tych kolejek i łańcuchów wiele. Oplatają całe miasto. I czekają na CUD - pisze krytyk. W momencie powstawania "Kraj świata" stawiał wiele pytań. Nie dawał odpowiedzi, ani nie stawiał diagnoz. Teraz, z perspektywy kilku lat, o odpowiedzi możemy pokusić się sami. I nie jest pocieszające to, że te odpowiedzi przychodzą nam coraz łatwiej. Czyżby ten kraj świata znalazł się na takim skraju, że można o nim mówić tak, jak w jednej ze scen kończących film: Dyrygent orkiestry pyta: - To co? Jeszcze Polska? - Jeszcze nie, jeszcze nie... - maca przecząco ręką polityk.
Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności