On - przewodniczący populistycznej partii, kandydat na wicepremiera. Ona - piosenkarka samotnie wychowująca dziecko. Spotykają się na jednym z wieców wyborczych. On ma w stosunku do niej okreslone, niekoniecznie polityczne plany. Ona ufa, że w towarzystwie osoby publicznej jest bezpieczna... Na kogo głosujemy, komu oddajemy często nieograniczoną władzę? Jak często dochodzi do takich sytuacji jak w filmie "Może tak być"?