Nie lubię poniedziałku

Nie lubię poniedziałku
Absurdy ery wczesnego Gierka na wesoło. Kolejny poniedziałek w Warszawie: w przedszkolu różyczka, a w biurze matrymonialnym manko – brakuje cudzoziemca, za to jest komplet nieśmiałych z kompleksami. Delegat GS-u nie może kupić części do kombajnu, ale rzucili papier toaletowy, więc ludzie chodzą obwieszeni rolkami niczym trofeami myśliwskimi. Windy się psują, za to otwierają nową „tysiąclatkę”. Absurd goni absurd, ale w końcu wszystkie problemy jakoś udaje się rozwiązać...

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności