KINO KRESÓW. NARODOWE CENTRUM KULTURY FILMOWEJ

17 - 22 wrzesień | 08:00 - 23:00
KINO KRESÓW. NARODOWE CENTRUM KULTURY FILMOWEJ

Kresy Wschodnie – nasze źródło mitu i tęsknoty. Dla kolejnych pokoleń kwintesencja nostalgii i sentymentu. Cel pielgrzymek do magicznego świata budowanego bardziej wyobraźnią niż pamięcią świadków. Wybieramy się więc chętnie do wielokulturowych miast: Wilna, Grodna, Lwowa, do ziemiańskich dworków, średniowiecznych zamków i tętniących życiem letnisk. Wsłuchujemy się w niepowtarzalny akcent polskiego języka i w zaśpiew żyjących tam ludzi, tropimy ślady dybuków z Polesia i świtezianek z Litwy. Jak bardzo nie docenialiśmy tych magicznych krain, lekceważąco nazywając je kresem Polski! Jak bardzo przez dekady starano się wymazać z pamięci miejsca tak bardzo nasze!

Na stulecie Niepodległości wracamy więc na wschód II Rzeczypospolitej ze szczególnym sentymentem. Wspomoże nas w tej wędrówce kultura filmowa, bo na Kresach działo się w tej sferze naprawdę wiele. W Wilnie powstała pierwsza prywatna szkoła filmowa, właściciele iluzjonów z Grodna jeździli do Ameryki po komedie Chaplina, kina obwoźne przemieszczały się po trudno dostępnych wsiach Polesia. We Lwowie, na tamtejszym Uniwersytecie Jana Kazimierza, Roman Ingarden i Zofia Lissa jako pierwsi snuli plany założenia akademickiego filmoznawstwa, a filmy ze Szczepciem i Tońciem podbijały warszawskie odeony. Rozwijała się też produkcja kina jidysz, skierowana do ogromnej rzeszy mieszkających tam Żydów. To właśnie z żywiołu wielokulturowego Polesia Michał Waszyński wywiódł niepowtarzalny klimat fantasmagorycznego Dybuka – naszego blockbustera w Stanach Zjednoczonych. Od Zaleszczyk po Druskienniki działały kina dla letników, wydawano gazety filmowe i rozwijała się krytyka. Kwitła też kinofilia – ileż powstawało wtedy albumów z listami do aktorów, pocztówek z gwiazdami, a nawet wierszy zapisujących emocje towarzyszące filmom.

Kino było w tych czasach oknem na świat, ale też rejestratorem życia, emocji, obyczajów i ludzi, stanowiąc dziś bezcenny dokument epoki. Takie są wydobyte z archiwów dokumenty, plakaty, afisze, zdjęcia, amatorskie próby filmowe i recenzje – świadectwa, z jak dynamicznym i fascynującym żywiołem na styku wielu kultur mieliśmy do czynienia. Wystawa „Kino Kresów” odsłania ten utracony świat, będąc zaledwie początkiem pięknej przygody z kinem zza Buga i znad Niemna. To także początek przygody z Narodowym Centrum Kultury Filmowej, które za półtora roku otworzy swoje wystawy w Łodzi. Najnowsze techniki ekspozycyjne, projekcje, interaktywne stanowiska, setki oryginalnych eksponatów, plakaty, rekwizyty, dokumenty i pamiątki będziemy mogli oglądać na kilku tysiącach metrów kwadratowych multimedialnej wystawy. „Kino Kresów” to pierwszy krok do zanurzenia się w świecie naszych wspomnień i wzruszeń. A także pierwszy krok w upowszechnianiu wiedzy o naszym audiowizualnym dziedzictwie.