Dokument jako zapis historyczny: wczesne podejście Kieślowskiego do filmu dokumentalnego i jego dalsze życie w prawicowych Indiach epoki Hindutvy – Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Przejdź do treści

Dokument jako zapis historyczny: wczesne podejście Kieślowskiego do filmu dokumentalnego i jego dalsze życie w prawicowych Indiach epoki Hindutvy
 

Gazeta festiwalowa Opublikowano 25.09.2026
Dokument jako zapis historyczny: wczesne podejście Kieślowskiego do filmu dokumentalnego i jego dalsze życie w prawicowych Indiach epoki Hindutvy
Trzy kolory. Niebieski.

Publikacja FIPRESCI i Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych poświęcona Krzysztofowi Kieślowskiemu

W 2026 roku przypada trzydziesta rocznica śmierci tego wielkiego polskiego reżysera. Aby uczcić jego niesłabnący wpływ na sztukę filmową, FIPRESCI i Festiwal Polskich Filmów Fabularnych przygotowały wyjątkowy zbiór siedmiu esejów autorstwa międzynarodowych krytyków filmowych związanych z FIPRESCI. Publikacja ma na celu wzbudzenie refleksji nad kinem Kieślowskiego i jego nieprzemijającą aktualnością dla współczesnych widzów, twórców filmowych i krytyków na całym świecie.

Virat Nehru

Australia

„Jeśli czegoś nie opisano i nie istnieje żaden tego zapis – niezależnie od tego, jaką formę przyjmuje opis: filmu, studium socjologicznego, książki czy choćby relacji ustnej – nie można się do tego odwołać. Trzeba najpierw opisać rzecz albo sytuację, zanim będzie można się nią zająć."

Krzysztof Kieślowski

Zapożyczając – i być może nieco zniekształcając słynne, pierwsze słowa Dumy i uprzedzenia Jane Austen, można powiedzieć, że prawdą mniej powszechnie uznawaną jest, że Krzysztof Kieślowski, uwielbiany reżyser znany szeroko ze swoich filmów fabularnych, rozpoczynał karierę od realizacji filmów dokumentalnych.

Pod koniec lat 60. i na początku 70. Kieślowski wcielał w praktykę swoje przekonanie o tym, czemu w warunkach ścisłej cenzury miała służyć forma dokumentalna. Twierdził, że w państwie, w którym oficjalna kultura wytwarza rzeczywistość, sam opis staje się aktem politycznym – poprzedzającym argumentację, krytykę czy jakiekolwiek stanowisko, jakie film mógłby zająć. Zapis musi zaistnieć, zanim ktokolwiek będzie mógł coś z nim zrobić.

Trzydzieści lat po śmierci Kieślowskiego esej ten odczytuje jego dwa wczesne dokumenty – Robotników ’71 (1971) i Życiorys (1975) – przez pryzmat tej filozofii. Bada powody, dla których Kieślowski porzucił formę dokumentalną i zwrócił się ku fabule. Mimo tego odwrotu jego spojrzenie na rolę dokumentu w systemach o cechach autorytarnych zachowuje trwałą siłę i pozostaje aktualny.

Indyjski dokumentalista Anand Patwardhan, który od ponad pięciu dekad pracuje w strukturalnie porównywalnych warunkach państwowej cenzury, nie planuje podobnej ucieczki w stronę fabuły. Zestawienie tych dwóch twórców pozwala dostrzec coś niepokojącego w wycofaniu Kieślowskiego, a zarazem lepiej zrozumieć konsekwencję Patwardhana: sam akt filmowania może stać się formą zapisu historycznego przeciwstawiającego się reżimowi dążącemu do przepisania przeszłości.

Robotnicy ’71

Kieślowski nazwał Robotników ’71 swoim „najbardziej politycznym filmem”, ponieważ świadomie pozbawił go jakiegokolwiek humanistycznego punktu widzenia. Film dokumentował następstwa protestów z grudnia 1970 roku w Polsce, kiedy robotnicy rozpoczęli strajki w proteście przeciwko nagłemu wzrostowi cen podstawowych artykułów za komunistycznych rządów Władysława Gomułki. W wyniku ogólnokrajowych protestów Gomułkę zastąpił na stanowisku przywódcy partii Edward Gierek. Dokument obnażał rzeczywistość, w której zmiana na szczytach władzy nie przyniosła większej poprawy materialnych warunków życia polskiej klasy robotniczej. Ekipa filmowa podróżowała po małych miastach, wsiach i fabrykach, gdzie robotnicy wyrażali pragnienie zmian – nastroje sprzeczne ze stanowiskiem partii i jej nowo wybranego przywódcy, Gierka. Partii zależało na wybieleniu własnego wizerunku i wykazaniu, że reformy wprowadzone w następstwie protestów przynoszą zamierzony skutek. Kieślowski przyznawał, że podczas realizacji filmu ekipa ścigała się z czasem, rejestrując sporne momenty, zanim znikną, ze świadomością, że dobiegną końca. Chodziło o to, by zapis zaistniał, póki było to jeszcze możliwe – zanim ktoś wymaże go na zawsze.

Trzeba zrozumieć leżący u podstaw decyzji twórczych Kieślowskiego lęk przed zawłaszczeniem ekspresji artystycznej przez państwo realizujące własne cele. Lęk ten ma kluczowe znaczenie zarówno dla formalnych decyzji podjętych w Robotnikach ’71, jak i dla późniejszego całkowitego odejścia Kieślowskiego od dokumentu i jego ucieczki w stronę kina fabularnego. Kieślowski i jego zespół zostali zmuszeni do dokonania cięć, które określali jako „szczególnie paskudne”. Zrealizowanej przez nich wersji nigdy nie pokazano. Pewnego dnia z montażowni nagle zniknęły rolki z dźwiękiem, a rolek zawierających wywiady celowo nie umieszczono w filmie. Gdy dwa dni później materiały się odnalazły, Kieślowski został wezwany przez policję i oskarżony o przemycenie nagrań do Radia Wolna Europa. Doświadczenie to sprawiło, że czuł się pionkiem wykorzystywanym w jakiejś większej grze politycznej.

„Ktoś z kimś w coś grał, ale nie wiedziałem, jaka to gra. Nie wiedziałem, o co grają, i szczerze mówiąc, nie wiedziałem nawet, kto z kim gra. Podejrzewam, że to był jeden z powodów, dla których miałem tego wszystkiego dość. Po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak niewiele znaczę”.

To poczucie bezradności, poczucie, że jest się mimowolnym uczestnikiem większej politycznej gry, powracało u Kieślowskiego przez całą dekadę 1971–1981 i stopniowo nadwerężało jego sumienie. Kiedy doszło do wydarzeń związanych z realizacją Dworca (1981), do których wrócę później, Kieślowski był już zdecydowany pożegnać się z dokumentem i całkowicie poświęcić się fabule. Zalążki tej decyzji pojawiły się już przy Robotnikach ’71. Kieślowski stworzył film pomyślany tak, by nie poddawał się manipulacji, a jednak poniósł w tym zamierzeniu porażkę. Kontrzapis, który stworzył, by udokumentować doświadczenia robotników, w rękach państwa stał się potencjalnym narzędziem przeciwko nim.

Życiorys

Życiorys to kolejny ważny film w dorobku Kieślowskiego, pokazujący, z jaką pomysłowością tworzył kontrzapis, działając w granicach narzuconych przez cenzurę.

Film przedstawiał prawdziwą Komisję Kontroli Partyjnej – autentyczny organ dyscyplinarny uprawniony do usuwania członków z partii – która sądziła fikcyjnego oskarżonego, którego życiorys napisał Kieślowski.

„Wszystko, co dotyczyło Komisji Kontroli Partyjnej w Życiorysie, było prawdziwe, bo była to prawdziwa Komisja Kontroli Partyjnej. Nikogo specjalnie nie dobierano. Po prostu chodziłem do różnych komitetów partyjnych i prosiłem, żeby wskazali mi najbardziej światłą, najbardziej liberalną, najbardziej rozważną Komisję Kontroli Partyjnej w Warszawie. I dali mi tę, bo była najlepsza”.

To dopiero początek zacierania się granic między fikcją a rzeczywistością. Kieślowski obsadził w roli oskarżonego prawdziwą ofiarę partii – człowieka, którego usunięto z jej szeregów i prześladowano – aby przed prawdziwym trybunałem odegrał fikcyjną wersję własnych doświadczeń. W rezultacie powstał film, którego faktograficzny rdzeń filmu pozostawał wiarygodny właśnie dlatego, że otaczająca go rama została sztucznie skonstruowana. Film był skierowany bezpośrednio do aparatu państwowego – członków partii, reformatorsko nastawionych osób z jej własnych szeregów i klasy politycznej – lecz czynił to w sposób wywrotowy. Pokazując, jak absurdalnie machina państwa działała w praktyce, film przedstawiał prawdziwy obraz rzeczywistości za pomocą sztucznie wytworzonych okoliczności. Życiorys jest istotny nie tylko ze względu na związane z nim kwestie etyczne. Pokazuje, że czasem świadome zniekształcenie rzeczywistości, strategicznie zastosowane przeciwko opresyjnemu aparatowi, może ujawnić prawdy, które państwo wolałoby pozostawić w ukryciu.

Odejście od dokumentu

Podczas realizacji Dworca (1981), który miał się okazać ostatnim zetknięciem Kieślowskiego z filmem dokumentalnym, policja skonfiskowała nakręcony materiał. W pobliżu miejsca realizacji filmu dziewczyna zamordowała i poćwiartowała swoją matkę, a policja podejrzewała, że ukryta kamera ekipy mogła zarejestrować sprawczynię. Całe zdarzenie na nowo obudziło lęki, które Kieślowski tłumił przez ponad dekadę: że znów znalazł się na łasce cudzych zamierzeń, nie mając żadnego wpływu na rezultat. Mimo jego usilnych starań, kamera, zamiast być potężnym medium służącym utrwalaniu rzeczywistości i dawaniu świadectwa prawdzie, stała się zwykłym narzędziem, które potężny reżim i jego przedstawiciele mogli w dowolnej chwili przejąć i wykorzystać do własnych celów.

Pytany o odejście od dokumentu Kieślowski udzielał jednak innej odpowiedzi, dotyczącej raczej ograniczeń samej formy niż jego własnych lęków.

„Nie wszystko da się opisać. To wielki problem dokumentu. Wpada niejako we własną pułapkę. Im bardziej chce się do kogoś zbliżyć, tym bardziej ten ktoś się przed nim zamyka”.

Skłonny jestem traktować te słowa Kieślowskiego z pewnym dystansem. Niezależnie od jego krytyki formy oraz etycznych wątpliwości dotyczących tego, jak realizm bywa konstruowany przez filmowca dla własnych celów – kwestii, która pozostaje przedmiotem żywej debaty w środowisku dokumentalistów do dziś – wcześniejsza twórczość Kieślowskiego pokazała, że z powodzeniem korzystał ze swobody twórczej, by omijać opisane wyżej ograniczenia dokumentu. W Życiorysie, gdzie bezpośredni opis był niemożliwy, stworzył okoliczności pozwalające zarejestrować autentyczne zachowanie. Człowiek, który obawiał się, że niepełny zapis może służyć manipulowaniu prawdą, pokazał zarazem, w jaki sposób ta sama prawda – nawet w zmanipulowanej formie – może stanowić ważny historyczny kontrzapis wobec oficjalnej wersji rzeczywistości przedstawianej przez państwo.

Czytając między wierszami, trudno nie odnieść wrażenia, że porzucenie dokumentu przez Kieślowskiego miało mniej wspólnego z ograniczeniami formy, a więcej z jego lękiem przed brakiem pełnej kontroli nad ostatecznym montażem. Wydarzenia związane z Dworcem ponownie potwierdziły, że kontrzapis może zostać przejęty przez państwo, tak jak stało się to w przypadku Robotników ’71. Kieślowski uznał więc, że tworzenie kontrzapisu jest niemożliwe i zwrócił się ku fabule. Był to osobisty wybór, ale krył się w nim również pewien defetyzm. Jego filozofia opisu funkcjonującego jako kontrzapis przetrwała. Kieślowski utracił natomiast wolę dalszego poddawania tej filozofii próbie w konfrontacji z opresyjnością państwa. Jak zawsze u Kieślowskiego, to, co niewypowiedziane, ujawnia więcej prawdy niż to, co zostaje wypowiedziane.

Pojawia się więc istotne pytanie: czy filmowiec jest w stanie przez długi czas zachować determinację potrzebną do tworzenia spójnego kontrzapisu w obliczu państwa, które aktywnie próbuje go przejąć, stłumić lub przepisać? W tym miejscu pojawia się indyjski dokumentalista Anand Patwardhan.

Anand Patwardhan i kamera jako kontrzapis w Indiach

Od pięciu dekad Anand Patwardhan z perspektywy społeczno-politycznej dokumentował rzeczywistość i podważał narracje forsowane przez indyjski aparat państwowy. Podejmował takie problemy jak niekontrolowany wzrost fundamentalizmu religijnego (In the Name of God, 1992), głęboko zakorzeniony system kastowy (Jai Bhim Comrade, 2011), przemoc na tle wyznaniowym i jej wpływ na przekształcanie wzorców męskości (Father, Son and the Holy War, 1995) oraz śmierć racjonalizmu pod rządami obecnego reżimu Hindutvy w Indiach (Reason, 2018). Choć dziś uważa się go za prekursora indyjskiego niezależnego ruchu dokumentalnego, Patwardhan mówi, że jego przygoda z tym medium zaczęła się „dość przypadkowo”.

Gdy w 1970 roku studiował socjologię w Stanach Zjednoczonych, Patwardhan znalazł się pod wpływem studenckich protestów przeciwko wojnie w Wietnamie. To one stały się impulsem, by po raz pierwszy chwycić za kamerę i dokumentować swoje otoczenie.

„Dwa razy na krótko trafiłem do więzienia, ale wtedy też rozpoczęła się moja filmowa droga: pożyczyłem kamerę, żeby filmować protesty. Z materiału nie powstał ostatecznie film, ale zasmakowałem w filmowaniu.”

Dwa lata później wrócił do Indii, by jako wolontariusz pracować przy projekcie rozwoju wsi. Nie myślał jeszcze wówczas o zostaniu filmowcem. W tym czasie stworzył jednak dwudziestominutową sekwencję nieruchomych obrazów, ułożonych w określonej kolejności tak, by opowiedzieć historię mającą motywować chorych na gruźlicę pacjentów wiejskiej kliniki w Indiach.

Następnie, w 1974 roku, udał się do stanu Bihar, by przyjrzeć się masowemu ruchowi studentów i robotników wymierzonemu w powszechną korupcję i represje ze strony państwa. Zdobywszy w Delhi kamerę Super 8, filmował spodziewane ataki policji na pokojowy wiec protestacyjny. Następnie przeniósł materiał na taśmę 16 mm; ostatecznie powstał z niego film Waves of Revolution (1974–1975). Kiedy w 1975 roku, jeszcze przed ukończeniem filmu, premier Indii Indira Gandhi zawiesiła demokrację i ogłosiła stan wyjątkowy, Patwardhan zszedł do podziemia, a wielu jego przyjaciół trafiło do więzienia. Pociął film na mniejsze fragmenty, aby można je było przemycić za granicę. Gdy otrzymał stanowisko asystenta dydaktycznego w Montrealu, ponownie zmontował film w Kanadzie i przygotował jego angielską wersję, aby pomóc nagłośnić na arenie międzynarodowej krytykę stanu wyjątkowego w Indiach.

„Nigdy świadomie nie zdecydowałem, że zostanę filmowcem, ale stopniowo, z przerwami i falstartami, filmowanie wyparło inne sposoby mojej ekspresji i stało się głównym sposobem, w jaki angażowałem się w bliskie mi sprawy.”

Stan wyjątkowy zakończył się w 1977 roku. Jednak w latach 1974–1975, przed jego wprowadzeniem, oficjalne kanały telewizyjne w ogóle nie relacjonowały protestów antyrządowych. Oznaczało to, że jedynym materiałem filmowym, z którego państwo mogło skorzystać lub na którym mogło się oprzeć, aby „oficjalnie” udokumentować wydarzenia poprzednich trzech lat, były fragmenty Waves of Revolution Patwardhana.

„Kiedy w 1977 roku zmienił się rząd i kanały telewizyjne chciały pokazać ruch, który przyczynił się do zakończenia stanu wyjątkowego, poza tym, co nakręciliśmy, dostępnych było bardzo niewiele materiałów dokumentalnych”.

Jest w tym przewrotna ironia. Państwo, które wcześniej odmawiało opisania ruchu, ponieważ nie wpisywał się on w forsowaną przez nie narrację, teraz potrzebowało tego opisu – jedyny istniejący opis stworzyli właśnie ci, którzy budowali kontrzapis. I na tym historia się nie kończy. Indyjski nadawca publiczny Doordarshan, wspierany przez państwo, ukradł później materiały Patwardhana z protestów w Biharze. Patwardhan i jego prawnicy dowiedli przed indyjskimi sądami, że doszło do piractwa, lecz sprawa utknęła w martwym punkcie i wciąż nie doczekała się rozstrzygnięcia.

W tym miejscu powraca lęk Kieślowskiego – właśnie ten, z powodu którego na dobre porzucił dokument. Kontrzapis zostaje ponownie przejęty i wykorzystany przez przedstawicieli państwa do realizacji ich własnych celów. Hinduistyczny rząd nacjonalistyczny sięgnął do antyautorytarnego archiwum, by wzmocnić własny wizerunek przeciwnika stanu wyjątkowego. Tutaj jednak rezultat okazuje się inny niż wniosek, który wyciągnął Kieślowski. Kradzież materiałów Patwardhana z Biharu nie podważyła wartości zapisu. Przeciwnie, dowiodła siły kontrzapisu. Materiał istniał, można więc było o niego walczyć, dochodzić swoich praw i bronić go na drodze sądowej. Dokumentacja toczącego się postępowania w sprawie piractwa sama stała się częścią kontrzapisu.

Dla Kieślowskiego zewnętrzna ingerencja stała się źródłem defetyzmu i powodem całkowitego odejścia od dokumentu oraz ucieczki w stronę fabuły. Dla Patwardhana ingerencja państwa jest jeszcze jednym wydarzeniem, które należy udokumentować jako część kontrzapisu. Sam akt dokumentowania staje się formą mówienia prawdy.

Daremność i to, co poza nią

Kiedy próby walki z cenzurą podejmowane przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich spełzły na niczym, Kieślowskiego ogarnęło poczucie beznadziei. „Myśleliśmy, że jesteśmy bardzo ważni, a potem okazało się, że jesteśmy zupełnie nieistotni,” pisał. Patwardhan, spoglądając wstecz na własny dorobek, dochodzi do podobnego odczucia.

„Kiedy w 2014 roku do władzy doszedł reżim Modiego, poczułem daremność czterdziestu lat mojej pracy filmowej, która najwyraźniej nie zdołała powstrzymać wzrostu sił prawicowych w Indiach.”

W tym wyznaniu porażki Kieślowski i Patwardhan nieświadomie się spotykają. Filmy żadnego z nich nie wystarczyły, by powstrzymać to, czemu się sprzeciwiali. Różnica tkwi w drodze, którą każdy z nich obrał, gdy sobie to uświadomił. Poczucie defetyzmu Kieślowskiego narastało – następstwa filmów takich jak Robotnicy ’71 i Dworzec doprowadziły w końcu do jego odejścia od dokumentu. Dla Patwardhana to olśnienie stało się natomiast siłą mobilizującą do realizacji filmu Reason.

„Seria zabójstw racjonalistów, która rozpoczęła się od zamordowania dr. Narendry Dabholkara w 2013 roku, a następnie towarzysza Govinda Pansarego w 2015 roku, wyrwała mnie z paraliżu. Obaj zostali zabici przez uzbrojonych zwolenników Hindutvy poruszających się na motocyklach. W ciągu trzech lat, których wymagało ukończenie Reason, w podobny sposób zastrzelono jeszcze dwoje racjonalistów: profesora M.M. Kalburgiego i dziennikarkę Gauri Lankesh.”

Patwardhan jest również świadomy położenia Kieślowskiego i proponuje łagodniejszą interpretację jego ostatecznej ucieczki w stronę fabuły. Uważa, że pozycja, jaką z racji urodzenia zajmuje w indyjskiej hierarchii społecznej – jako hinduista i mężczyzna z wyższej klasy – mimowolnie uchroniła go przed losem, który mógł być znacznie gorszy.

„W systemie, w którym pracował [Kieślowski], nie miał wyboru. Zrobiłbym to samo albo być może całkowicie zrezygnował z kina. Indie nawet w najgorszych czasach nie zdołały mnie uciszyć. Wynika to głównie z przywilejów klasowych i kastowych. Moja przynależność klasowa, kastowa i religijna pozwalała mi na znacznie więcej niż innym”.

Wytrwałość Patwardhana nie ogranicza się do realizacji filmów, lecz obejmuje również mechanizmy ich rozpowszechniania, ponieważ w Indiach walka o publiczny zapis trwa także po zakończeniu dokumentowania. Toczył batalie prawne przeciwko cenzurze, a także o zmuszenie niechętnego nadawcy publicznego do pokazania jego filmów ogólnokrajowej publiczności. Spory z cenzurą, często toczące się publicznie, sprawiły, że o jego filmach dyskutowano i mówiono więcej, niż miałoby to miejsce w innych okolicznościach. Organizował także liczne projekcje dla lokalnych społeczności w szkołach, siedzibach związków zawodowych, na uczelniach oraz w miejscach dostępnych dla organizacji działających na rzecz praw obywatelskich. Dla Patwardhana kontrzapis pozostaje niepełny, dopóki nie dotrze do osób, których rzeczywistość opisuje.

„W ciągu pięćdziesięciu lat pracy filmowej poświęciłem co najmniej tyle samo czasu i wysiłku na pokazywanie swoich filmów, co na ich realizację”.

Filozofia Kieślowskiego i jej przyszłość we współczesnych Indiach

W czerwcu i lipcu tego roku przez Indie przetoczyły się ogólnokrajowe protesty wywołane gniewem z powodu wycieku arkusza egzaminu wstępnego na studia medyczne, który miał wpływ na ponad dwa miliony zdających. W wyniku wycieku pierwotne wyniki egzaminu uznano za nieważne, a rząd zmusił zdających do ponownego przystąpienia do egzaminu. Według doniesień co najmniej dwadzieścioro z nich odebrało sobie życie w następstwie tych wydarzeń.

Choć mogłoby się wydawać, że protesty dotyczą wycieku arkuszy egzaminacyjnych, kwestia ta była jedynie katalizatorem narastającego niezadowolenia, które kumulowało się przez ostatnich dwanaście lat wobec prawicowego rządu Narendry Modiego, coraz częściej postrzeganego jako uchylający się od odpowiedzialności za własne niepowodzenia.

Równie znamienne jest to, że wiele indyjskich kanałów informacyjnych odmawiało relacjonowania protestów, a nawet uznania trudnego położenia protestujących studentów. Wobec braku relacji w mediach głównego nurtu protestujący z pokolenia Z stali się dziennikarzami obywatelskimi: z telefonami w dłoniach dokumentowali swoje codzienne protesty okupacyjne i rozpowszechniali najważniejsze komunikaty za pośrednictwem memów oraz platform społecznościowych, takich jak Instagram. Wobec braku „oficjalnego” zapisu państwowego ten proces tworzenia kontrzapisu stał się niezwykle ważnym narzędziem legitymizującym ruch protestacyjny.

Akt dokumentowania nabrał jeszcze większego znaczenia w ostatnich tygodniach lipca, gdy indyjski rząd posłużył się przemocą policyjną, by bezlitośnie stłumić ruch. Wobec braku relacji w mediach głównego nurtu to youtuberzy, tacy jak Samdish Bhatia, oraz niewielkie cyfrowe media informacyjne, takie jak Peek TV, musieli dokumentować skalę brutalności policji, w tym użycie gazu łzawiącego, broni śrutowej, pałek lathi i armatek wodnych, by działania te zostały utrwalone. Bhatia, znajdując się w samym środku wydarzeń, instruował operatora kamery, by rejestrował konkretne akty przemocy ze strony policji, utrwalając je w taki sposób, aby nie można było później podważyć tego, że miały miejsce.

Po protestach reżim Modiego intensywnie pracuje nad wybieleniem swojego wizerunku, między innymi nakazując Mecie usuwanie filmów z Instagrama oraz aresztując studentów, którzy korzystali ze swojego demokratycznego prawa do protestu. I tak zataczamy pełne koło. Tak jak Kieślowski i jego ekipa ścigali się z historią, by w Robotnikach ’71 udokumentować prawdę, zanim komunistyczny reżim ją zamaluje, protestujący studenci we współczesnych Indiach doświadczyli tego samego. Choć dzieli je pięćdziesiąt sześć lat i całe kontynenty, reżimy Polski i Indii okazują się zadziwiająco podobne, choć noszą odmienne maski.

Kieślowski nie dostrzegł, że w reżimie napędzanym ideologią i zdecydowanym, by tworzyć własną wersję rzeczywistości – czy będzie to Polska Partia Komunistyczna lat 70., czy Indie Modiego w 2026 roku – sam akt dokumentowania jest formą mówienia prawdy. Opis istnieje. Możemy się o niego spierać. Ale nie możemy go wymazać.

Virat Nehru jest wielokrotnie nagradzanym indyjsko-australijskim krytykiem i programerem filmowym mieszkającym w Sydney. Zasiada w zarządach Australian Film Critics Association oraz Sydney Science Fiction Film Festival. Był członkiem wielu jury FIPRESCI, między innymi podczas 31. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Kalkucie i 79. Festiwalu Filmowego w Locarno.

Bibliografia:

Asim Ali, “Revolt of the Cockroaches: How India’s Gen Z Humbled Modi,” TIME, 1 sierpnia 2026.

Frontline News Desk, “Nationwide Crackdown on CJP Protesters Continues Despite Assurances of FIR Withdrawal,” Frontline, 29 lipca 2026.

Krzysztof Kieślowski, Kieślowski on Kieślowski, Danusia Stok, red. (Londyn: Faber and Faber, 1993).

Mujib Mashal, “Phones in Hand, India’s Young Protestors Blast Through Modi’s Media Control,” New York Times, 24 lipca 2026.

Virat Nehru, Interview with Anand Patwardhan (Sydney, 14 lipca 2026).

 

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności