I feel sick – Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Przejdź do treści

22.09.2026 Wtorek

projekcja O 13:00 startuje Blok 2 Konkursu Filmów Krótkometrażowych – Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej Scena Kameralna projekcja O 13:00 projekcja filmu „EXOTIC” – Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej Duża Scena wydarzenie O 12:30 rozpoczynamy: Konsultacje ZASP: ZASP jako OZZ — Gdyńskie Centrum Filmowe imienia Leszka Kopcia salka projekcyjna – 2. piętro projekcja O 12:15 projekcja filmu „Mroki” – Centrum Riviera sala Helios 8 (Dream) wydarzenie O 12:00 rozpoczynamy: Wystawa „Mistrzowie École de Paris” — BanGlob Marina / Yacht Park projekcja O 11:45 projekcja filmu „Kobieta stanu wolnego” – Gdyńskie Centrum Filmowe imienia Leszka Kopcia sala Warszawa projekcja O 11:45 startuje Blok filmów krótkometrażowych Krzysztofa Kieślowskiego – Gdyńskie Centrum Filmowe imienia Leszka Kopcia sala Goplana projekcja O 11:35 projekcja filmu „Nasza rewolucja” – Gdyńskie Centrum Filmowe imienia Leszka Kopcia sala Morskie Oko projekcja O 11:30 projekcja filmu „Czas, który nie nadszedł” – Centrum Riviera sala Helios 2 projekcja O 11:30 projekcja filmu „Mniej obcy” – Centrum Riviera sala Helios 7 (Dream) projekcja O 11:30 startuje Blok 3 Konkursu Filmów Krótkometrażowych – Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej Scena Nowa projekcja O 11:25 projekcja filmu „Zima pod znakiem Wrony” – Centrum Riviera sala Helios 3 projekcja O 11:15 projekcja filmu „Dziki, dziki wschód” – Centrum Riviera sala Helios 6 wydarzenie O 11:00 rozpoczynamy: Strefa Psychologiczna Centrum Psychologii Wykonania — Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej Punkt Mentalny – parter projekcja O 10:50 projekcja filmu „Nasza rewolucja” – Centrum Riviera sala Helios 5 wydarzenie O 10:00 rozpoczynamy: Gdynia Campus – Rocznik 2026 — Hotel Mercure Gdynia Centrum wydarzenie O 10:00 rozpoczynamy: Wystawa „Wajda na nowo. Suplement” — Muzeum Miasta Gdyni wydarzenie O 10:00 rozpoczynamy: Wystawa „Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego” — Muzeum Miasta Gdyni

21.09.2026 Poniedziałek

wydarzenie O 00:00 rozpoczynamy: Program mentoringowy GDYNIA PRO — wydarzenie O 00:00 rozpoczynamy: Spotkania 1:1 — Miasto GDY Invest Komfort wydarzenie O 00:00 rozpoczynamy: Cykl spotkań z ekspertami_tkami PISF — Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej Foyer – 1. piętro wydarzenie O 17:00 rozpoczynamy: Wystawa „Andrzej Wajda: wspomnienie” — Gdyńskie Centrum Filmowe imienia Leszka Kopcia Galeria GCF
FPFF Live

I feel sick
 

Gazeta festiwalowa Opublikowano 22.09.2026
I feel sick

Julia Henel

Jest mi niedobrze. Żołądek ściśnięty, a na język ciśnie się soczyste: co do k… Do tego w głowie wciąż gra mi Piotr Szczepanik i jego „Goniąc kormorany” – piosenka, która już zawsze będzie mi się źle kojarzyć.

„SICK” klasyfikowany jest jako horror-of-age – termin, który (nie ukrywam) musiałam przed seansem sprawdzić. Gatunek ujmujący dojrzewanie jakby to było potworem, podejmujący tematu utraty niewinności i metaforyzujący lęki związane z dorastaniem. Agata Trzebuchowska, autorka filmu, ponoć od dawna chciała zmierzyć się z tematem kazirodztwa i tego, jak wielkim jest ono tabu. Horror dojrzewania i miłość rodzeństwa w jednym. Grubo. Trochę żałuję, że się tego wszystkiego dowiedziałam.

Żałuję, bo nie mogłam wejść w ten film bez oczekiwań, bez podświadomych prób dopasowywania tego, co widzę, do wyjaśnienia, które dostałam. Bo przez sporą część seansu czegoś oczekuję. Czekam na moment, w którym wszystko połączy się w całość i zacznie mieć sens.

Daremnie.

Szesnastoletni Maks wyjeżdża na Mazury, by zaopiekować się chorą babcią. Dawny, dziecięcy azyl okazuje się miejscem obcym i mrocznym. Ludzie, których kiedyś podziwiał, tracą status autorytetów. Bezpieczny świat rozpada się na jego oczach.

Od pierwszych minut „SICK” jest filmem na swój sposób dziwnym, niepokojącym. Ruchy kamery, zachowanie Maksa, pierwsze dialogi – wszystko podpowiada, że coś tu nie gra. I postać babci. Zamiast miłej, ciepłej staruszki – nagie, schorowane ciało, które zamiast oswajać starość, wzbudza strach.

Montaż to bałagan. Cięcia, przeskoki, porwane sceny, zmiany perspektywy. Zanim na ekranie pojawi się postać siostry, zanim dowiem się, że bohaterowie są rodzeństwem, zanim w ogóle się zorientuję, że film podejmuje przecież temat kazirodztwa, jestem kompletnie zdezorientowana.

Z początku mnie to uwierało, później się przyzwyczaiłam, tak jak przyzwyczaić można się do niewygodnych butów – da się chodzić, ale odciski zostają. „SICK” to kino dyskomfortu.

Trzebuchowska kupuje mnie nastrojem. Kolor, kostiumy, lokacje, ścieżka dźwiękowa i to Aktorstwo. Tak, przez wielkie A.

Aktorstwo jest tak naturalne, że chwilami czułam, jakbym przeszkadzała, zawadzała bohaterom. Jakbym weszła do ich pokoju bez pukania, a teraz powinnam po cichu wyjść, bo właśnie zobaczyłam coś, czego widzieć nie powinnam. To naprawdę nieczęste, gdy zamiast patrzeć na aktorów, mam wrażenie, że podglądam prawdziwych ludzi.

Na uwagę zasługuje Katarzyna Łubik w roli Emmy. Dawno nie widziałam kogoś tak świeżego, grającego jednocześnie tak… „nieświeżą” postać. Łubik nie wymusza swojej bohaterki. Jest naturalna, niepokojąca, momentami wręcz do bólu zwyczajna.

Film dusi. I właśnie „duszący” zapisuję w notatkach w trakcie seansu. Napięcie z czasem narasta, jest tak silne, że zaczynam wręcz prosić, żeby to wszystko wreszcie się skończyło.

Może Trzebuchowska chciała, by ten film był jednocześnie dosłowny i niedopowiedziany? Nic tu nie jest oczywiste, na ekranie nie ma wielkiego napisu: „TO JEST RODZEŃSTWO. TO JEST ZŁE”. Nikt nie tłumaczy wprost, że bohater dorasta, że trudno pogodzić mu się z tym, jak zmieniło się miejsce, które znał z dzieciństwa, że relacja między nim a siostrą zaczyna przekraczać granice, których przekraczać nie powinna. Zamiast tego Trzebuchowska każe nam to poczuć.

Nagle zaczynamy widzieć świat z perspektywy Maksa, kiedy ten jest na haju. Przestajemy patrzeć na świat z bezpiecznej pozycji widza. Wchodzimy do głowy bohatera. Widzimy jego oczami, czujemy jego zagubienie.

Może właśnie dlatego „SICK” jest filmem tak intymnym? Bo nie jest to historia dla nas, ale historia o nas? O tym momencie życia, w którym coś, co z początku wydaje się niewinne, zaczyna wymykać się spod kontroli. Kiedy ciało, relacje i własna głowa przestają być czymś, co do końca znamy. O rzeczach, których nie umiemy jeszcze nazwać, a które coraz silniej dają o sobie znać. Jeśli dodać do tego kazirodztwo otrzymamy coś, czego nie da się wygodnie oglądać.

Dlatego ostatnie sceny wywołują we mnie dysonans. Bo finał jest tandetny. Finał jest zły. Owszem, sprawia, że ma się ochotę krzyknąć do bohaterów, żeby schowali się za tym drzewem, a nie za innym. Ale to przecież oklepany schemat. Do tego pościg, potwór, który wygląda dosłownie jak monstrum. Zakończenie nie ubiera niczego w subtelne metafory. Wali prosto w twarz.

Ale skoro opowiadamy o czymś niewygodnym, może nie ma co opakowywać tego w subtelną metaforę. Zamiast tego lepiej widza ubrudzić. Sprawić, by mnie mógł zapomnieć o tym, co właśnie widział.

„SICK” dotyka tematów, od których łatwiej odwrócić wzrok. Prawdopodobnie nigdy już do niego nie wrócę. Ale przecież nie taki był zamysł. Film Trzebuchowskiej miał ze mną zostać. I zostanie. Tak, jak „Goniąc kormorany”, od których już czuję się sick.

 


„SICK”, reż. Agata Trzebuchowska. Pokazy filmu odbywają sie w ramach Konkursu Głównego w Gdyni.

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności