Zuza Banasińska o swoim filmie „Kontrewers” – Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Przejdź do treści

Zuza Banasińska o swoim filmie „Kontrewers”
 

Gazeta festiwalowa Opublikowano 26.09.2026
Zuza Banasińska o swoim filmie „Kontrewers”
„Kontrewers”, reż. Zuza Banasińska

Film opowiada o spotkaniu ducha opętanej dziewczyny, uwięzionej od wieków w kamieniu, z moją 102-letnią babcią, czekającą na śmierć w swoim pokoju. Duch, związany z opowieścią ludową o tajemniczym kamieniu z Kontrewersu, zaczyna zbliżać się do pobożnej starszej kobiety, myląc ją ze swoją dawno utraconą matką.

Praca nad filmem „Kontrewers” zaczęła się od fascynacji tym, jak historie, osobiste i zbiorowe traumy zostają wyparte, przykryte, uznane za rozwiązane, a potem wracają w zupełnie inny sposób. Często nie w słowach, tylko w gestach, reakcjach ciała, przedmiotach, materii.

Dlatego tak bardzo zainteresowała mnie historia kamienia z Kontrewersu. Kamień został odnaleziony przypadkiem, wywołał wokół siebie ogromną kontrowersję z powodu neolitycznych petroglifów wyrytych na jego powierzchni, a potem został ponownie zakopany. Ale nie pozostał w ukryciu na długo. To właśnie ten proces: pojawienie się, zniknięcie i ponowne pojawienie się, był dla mnie najbardziej fascynujący. Coś zostaje zakopane, ale mimo to nie znika całkowicie. Trwa i czeka na warunki, w których może znowu się wyłonić.

W trakcie researchu trafiłom też na ludową opowieść o opętaniu związaną z tym samym kamieniem. Fenomen opętania zainteresowało mnie nie jako patologia, ale jako forma relacji z tym, co znajduje się poza bezpośrednio dostępną rzeczywistością. Zanim zostało całkowicie przejęte przez chrześcijański język grzechu, choroby i oczyszczenia, opętanie mogło być rozumiane jako sposób komunikacji z czymś Innym – z nieznanymi siłami, pamięcią, zmarłymi, czymś, czego nie da się do końca nazwać.

Zaczęłom więc myśleć o opętaniu nie jako o czymś, co trzeba „wyleczyć” albo z czego trzeba się oczyścić, ale jako o sposobie współistnienia. O sytuacji, w której dwa byty mogą znaleźć się w jednym ciele i przez pewien czas nie muszą się wzajemnie wykluczać.

Teoretycznie miało to sens, ale jak rozumieć to w praktyce? Zaczęłom szukać przykładu trwania, współbycia z nawarstwionymi wspomnieniami i emocjami. I w ten sposób do projektu dołączyła moja wtedy 102-letnia babcia.

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności