Pomysł na ten film kształtował się długo. Wszystko zaczęło się na planie serialu „Nielegalni" (2018) Leszka Dawida i Jana P. Matuszyńskiego, gdzie pracowałem ze statystami. Tam poznałem kilkunastoletniego Faheda, który przyjechał do Polski mając kilka lat po ucieczce z Iraku. Jego historia przypomniała mi koszmarne obrazy z mojego dzieciństwa.
W Syrii, skąd pochodzę, szeroko relacjonowano inwazję na Irak i jej pokłosie. Pamiętam obrazy nocnych bombardowań Bagdadu i przerażające relacje o torturach, jakich dopuszczali się Amerykanie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że polskie wojska również brały udział w inwazji na Irak i jego okupacji, a także w wojnie w Afganistanie.
Od spotkania z Fahedem zacząłem uważniej przyglądać się ludziom z podobnym doświadczeniem – tym, którzy uciekli przed wojną i noszą w sobie jej ślad, a mimo to, szukając bezpieczeństwa, szukając domu, spotykają się z kolejną przemocą właśnie tam, gdzie mieli wreszcie odetchnąć. Zastanawiało mnie też, jak inaczej rzeczywistość postrzega ktoś, kto na własnej skórze doświadczył wojny, od kogoś, kto zna ją tylko z relacji.
Z tych obserwacji zrodził się pomysł, żeby „Krótki film o wojnie" był rodzajem studium przemocy – w skali makro i mikro jednocześnie. Z jednej strony wojna, mord, ludobójstwo. Z drugiej – dyskryminacja, mobbing, przemoc seksualna. Zależało mi, żeby przyjrzeć się różnym formom przemocy i mechanizmom, które do niej prowadzą.
Zdjęcia realizowaliśmy w 2021 roku, m.in w Ośrodku Wczasowo-Kolonijnym „Biała” w Sulejowie. Scenariusz, ze sceną gwałtu podczas warsztatów filmowych, powstał na długo przed zdjęciami. Miesiąc po tym, jak skończyliśmy kręcić, w tych samych okolicach Łódzka Filmówka zorganizowała obóz integracyjny. Podczas wyjazdu studentka została zgwałcona przez pracownika uczelni – kilka kilometrów od miejsca, w którym filmowaliśmy tę fikcyjną scenę.
Kiedy piszesz i kręcisz film o przemocy, a niedługo potem ta sama przemoc wydarza się naprawdę, i to tak blisko – nie jest to coś, obok czego można przejść obojętnie. Dla mnie to był kolejny dowód na to, jak bardzo przemoc i wojna są blisko nas. Bliżej niż chcielibyśmy myśleć.