Pracoholizm i niewyspanie – Polish Film Festival

Jump to content

Pracoholizm i niewyspanie
 

‘Klaps’ Newspaper Published on 25.09.2026
Pracoholizm i niewyspanie
Barbara Sass na planie filmu "Pajęczarki"

Kobiety Sass to pracoholiczki, osoby, które walczą o utrzymanie życia zawodowego za cenę snu i życia prywatnego. Przeczuwają bezwzględność wolnego rynku, który nie wybacza słabości.

Alicja Nowacka

Kilkuletni chłopiec włóczy się ponurymi ulicami z pustą puszką Coca-Coli na sznurku. Gdy na ziemi znajduje włoską monetę, podnosi ją i od razu próbuje kupić to, co tej pory dane mu było tylko oglądać zza szyby. Zabawki, desery w pucharku, batoniki czy bilet na amerykański film „Mały uciekinier”. Jednak moneta nie daje mu dostępu do żadnej z upragnionych rzeczy i zasmucony chłopiec odchodzi bez niej – To przebieg wydarzeń „Monety” (1958), szkolnej etiudy Barbary Sass. Choć jej najważniejsze filmy analizowane są przede wszystkim z perspektywy teorii feministycznych, piszące o nich badaczki zauważają także, że nie da się mówić o kinie Sass pomijając sytuację ekonomiczną, a co za tym idzie rynku pracy w Polsce lat 80. i 90. Dla bohaterek jej filmów z tego okresu pustą puszką po Coli jest marzenie o Zachodzie, a włoską monetą ambicje i bezpieczeństwo finansowe, którego nigdy nie otrzymają. 

Premiera debiutanckiej trylogii Sass – „Bez miłości” (1980), „Debiutantka” (1981), „Krzyk” (1982) – przypadła na okres, gdy raczkujący w Polsce ruch kobiet przyćmiony został przez emancypację społeczną pod szyldem „Solidarności”. W momencie, gdy waloryzowano rolę, którą kobieta ma odegrać w życiu prywatnym, wyzwolenie bohaterek kina Sass odbywało się poprzez życie zawodowe. Mimo ich skupienia na emancypacji indywidualnej, nie traciły z pola widzenia społecznego oporu. W tle, z radia i telewizji, dobiegają ich relacje o wydarzeniach lub same zajmują się tym tematem, ale z pozycji dystansu jako dziennikarki. Te kobiety strajkują inaczej, i tak, by mieć z tego coś tylko dla siebie.

Zbiorowość nie jest tematem filmów Sass, ale zmagania jej bohaterek wyrażają uniwersalne pragnienia. Chociaż reżyserka wyraźnie odcinała się od kategorii kina kobiet, trudno nie mówić o jej twórczości w tym kontekście. Robiły to zresztą niemal wszystkie osoby piszące o jej kinie, jak chociażby Monika Talarczyk, Ewa Mazierska czy Maria Kornatowska. Sass stworzyła poczet filmowych heroin, które na tle kina polskiego pozostają prawdziwym fenomenem. Portretowała silne, ambitne kobiety, niekoniecznie budzące sympatię. Często krzyczące, kłócące się, klnące i nie mające cierpliwości do tego, co staje im na drodze.

Kobiety Sass to pracoholiczki, osoby, które walczą o utrzymanie życia zawodowego za cenę snu i życia prywatnego. Jakby swoją produktywnością ponad normę wyprzedzając nadchodzącą dekadę lat 90. i początki kapitalizmu w Polsce. Wiedzą, że tylko życie zawodowe zapewni im niezależność. Przeczuwają bezwzględność wolnego rynku, który nie wybacza słabości. Skoro muszą walczyć o swoją pozycję, odwołują się do wszelkich taktyk. W arsenale mają inteligencję, doświadczenie, ale i swoje ciała. W „Bez miłości” grana przez Dorotę Stalińską dziennikarka Ewa daje wykład młodej dziewczynie o mocy kreowania własnego wizerunku. Kostiumem można wyrazić pragnienia i aspiracje, a niekoniecznie swoją rzeczywistą sytuację. Ewa zachęca, by strój nie odzwierciedlał prawdziwej sytuacji życiowej, w tym klasowej dziewczyny. Zamiast tego ma być on rodzajem awansu, nawet tylko pozorowanego, w myśl zasady „ubieraj się do pracy, którą chcesz mieć, a nie którą masz”. Estetyzacja dokonywana przez bohaterki nie odbywa się dla urody samej w sobie, a w imię ambicji zawodowych i finansowych. 

Cenimy Twoją prywatność
Używamy opcjonalnych plików cookie, aby zapewnić najlepszą funkcjonalność strony. Jeśli odrzucisz opcjonalne pliki cookie, stosowane będą wyłącznie pliki cookie niezbędne do funkcjonowania strony. Więcej informacji znajduje się w naszej polityce prywatności